Łączna liczba wyświetleń

piątek, 27 lutego 2015

Cykl



Dziennik nr 1

Pochodzenie: Nieznane
Całkowita liczba odnotowanych przypadków: Nieznana
Czas trwania: różny
Ostatni odnotowany przypadek:  1969
Cecha charakterystyczna: Cykliczność, występowanie równo co 44 lata
Następny przewidywany przypadek: 2013
Miejsce występowania: Gdańsk, kampus UG, prawdopodobnie okolice budynku WNS

W RAZIE KONFRONTACJI ZACHOWAĆ SZCZEGÓLNĄ OSTROŻNOŚĆ!


Wpis nr 1, 1.01.2013


Czas rozpocząć poszukiwanie "tego" . Jeśli moje przewidywania są słuszne, nastąpi to właśnie w tym roku.  Pytanie tylko kiedy dokładnie? Mam nadzieję, że wkrótce się przekonam.


Wpis nr 2, 9.01.2013

Jako student Instytutu Geografii, mogę bez przeszkód poruszać się w preferowanym skrzydle B jednak właściwie mam dostęp do wszystkich skrzydeł na poziomy 100 i 200 bez wzbudzania jakichkolwiek podejrzeń. Poszukiwania zacznę właśnie tam.


Załącznik nr 1.

Legenda narodziła się dawno i aby ją zrozumieć musimy cofnąć się nieco w czasie. Na długo przed początkami państwa polskiego, na obszarze, w którym obecnie setki studentów spokojnie załatwiają swoje codzienne sprawy, znajdował się kiedyś punkt szczególny dla pewnego prastarego kultu. Źródła nie są zgodne czy były to miejsca modlitw, czy pochówków, jednak zgadzają się co do tego, że działy się tu rzeczy straszne. Szczegóły na ten temat, jak i na temat samego kultu odeszły w mrok historii. Jestem niemal pewien, że tajemnicza sekta, ma związek tym, czego poszukuję.


Wpis nr 3, 27.01.2013

Budynek Wydziału Nauk Społecznych jest stosunkowo nowy. Nie wiem jednak  dlaczego, od początku studiowania tutaj, nigdy za nim nie przepadałem. Wydaje się być smutny, wręcz przygnębiający. Spędzając w nim więcej czasu traci się chęć do życia. Coś jakby wysysało ze mnie całą szczęśliwość. I chyba nie tylko ze mnie, wszak codziennie mijam tam wiele grup smutnych ludzi. Wiem, brzmi to bardzo głupio, ale wrażenie znika, po opuszczeniu terenu WNS. Cóż to pewnie nie jest wina budynku, a uroków  studiowania, cóż poradzić. Mam się też jednak z czego cieszyć, wszak udało  mi się zdobyć licznik fal elektromagnetycznych. Całkiem proste urządzenie, a w polowaniu na zjawisko, które można określić jako paranormalne, rzecz niezbędna. Nie mogę się doczekać, kiedy go wypróbuję.


Wpis nr 4, 15.02.2013

Przebadałem niemal cały budynek WNSu czytnikiem fal, jednak nie znalazłem żadnych odczytów poza skalę. Żadnych znaków, niezwykłości, nic! Ludzie patrzą na mnie jak na debila, jednak wciąż czekam cierpliwie. Zamierzam skonfrontować się ze zjawiskiem, czymkolwiek by ono nie było.


Załącznik nr 2.

W dziełach Arthura Schopenhauera znalazłem pierwsze doniesienia o zjawisku. Filozof, prawdopodobnie zobaczył coś, co później wpłynęło na jego sposób rozumowania i pojmowania świata. Miało to miejsce w 1793, na krótko przed zajęciem Gdańska przez Prusy i przeprowadzką rodziny Schopenhauera do Hamburga, 5 letni wówczas myśliciel musiał „to” ujrzeć. Mam teorię, że początki „tego” datowane są na dużo wcześniejszy okres, aczkolwiek filozof, jest pierwszym świadkiem, który opisał „to”, w swoich dziełach. A przynajmniej pierwszym, którego odkryłem. Dopatrzyłem się licznych nawiązań do zjawisk, które działy się później, od 1793 do 1969 roku, każde co 44 lata .


Wpis nr 5, 6.03.2013

Już marzec i nadal nic nie znalazłem. Czyżbym się pomylił w obliczeniach? A może oni mają rację i to tylko bajki? Może marnuję swój czas?
Nie, niemożliwe! Nikt wcześniej nie powiązał tych przypadków? Nie wierzę! Ci którzy próbowali… słuch zapewne o nich zaginął. Teraz próbuję i ja. I teraz będzie inaczej! Znaki są zbyt wyraźne. To działo się już wcześniej i zdarzy się teraz.


Załącznik nr 3.

Co 44 lata cykl się powtarzał i działy się rzeczy dziwne i straszne. Nikt nie potrafił ich wytłumaczyć. Czemu co 44 lata, a nie na przykład co 50? Czy liczby mogą mieć jakąś moc? Mickiewicz w „Dziadach cz. III”, przypisywał liczbie 44 ważną rolę:

„Wskrzesiciel narodu,
Z matki obcej; krew jego dawne bohatery,
A imię jego będzie czterdzieści i cztery.


Czyżby Mickiewicz przewidział cykl? Czy wtedy miał nadejść czterdzieści cztery? Kim lub czym był? Niemożliwe, żeby Mickiewicz widział to samo co Schopenhauer w 1793r. Nawiązanie jednak nie może być zbiegiem okoliczności, jest zbyt oczywiste. Może istnieją jeszcze inne przesłanki, że „to” zdarza się nie tylko na obszarze Gdańska?

Wpis nr 6, 20.03.2013

Chyba zaczyna się coś dziać. Od kilku dni licznik fal elektromagnetycznych wykazuje dziwne odczyty. Czyżby miało to związek ze zbliżającą się równonocą wiosenną? Dla dawnych kultów była to data bardzo ważna, a przynajmniej tak mi się zdaje. Jutro muszę się temu bliżej przyjrzeć.


Załącznik nr 4

Tak jak sądziłem, przypadki cykliczności zdarzały się też w innych miejscach i w innych kulturach. Zawsze wiązały się z tym złe zdarzenia, a przed nimi nieraz widoczne były, mniej, lub bardziej widoczne znaki. Sytuacje te przypisywano duchom, zmorom, demonom lub innym stworom z baśni i legend. Jeden przypadek zaciekawił mnie jednak dużo bardziej. Źródła historyczne wspominają o dziwnej cykliczności notowanej w Egipcie, Syrii i Jerozolimie. Źródła nie były zgodne co do szczegółowych konsekwencji samego cyklu, aczkolwiek były zgodne co do tego, że pojawił się on w czasach Chrystusowych i zawsze powodował jakieś nieszczęście. Zasięg "tego" jest więc znacznie większy niż początkowo sądziłem.


Wpis nr 7, 21.03.2013

Nie do wiary! Mój czytnik oszalał! Na wyświetlaczu strzałka pokazała górny limit, kiedy tylko znalazłem się na poziomie 100. To czego szukam musi być blisko!

Udało mi się niezauważenie dotrzeć do uczelnianej piwnicy. Na liczniku zabrakło skali. Wiem, że nie powinienem tutaj być, ale rozwiązanie zagadki jest już blisko.

***

Oni mówią do mnie. Mówią, że są przywódcami i że byli potężnym kultem. Sięgali od Europy aż po Afrykę i Azję, jednak Pan skazał ich na potępienie, za zabicie jednego z apostołów, Jakuba, w 44r.n.e. Nie chcieli by chrześcijaństwo się rozwinęło. Wtedy nadszedł dla nich koniec. Za karę zostali na zawsze związani z miejscami dawnego kultu. Teraz prześladują mnie. Ich głosy są okropne, proszę, żeby przestali! Ale oni nie chcą, nie słuchają. Mówią mi straszne rzeczy, śmieją się ze mnie! Chcę żeby odeszli. Mówią, że podoba im się teraz, że miejsce pełne jest młodych ludzi. Ludzi z których można pozyskać życiową siłę. A trawi ich głód.

ONI NIE PRZESTANĄ! BUDYNEK JEST PRZEKLĘTY! 


***

WPIS NR 44

44 44 44 44 44 44 44 44 44 44 44
44 44 44 44 44 44 44 44 44 44 44
44 44 44 44 44 44 44 44 44 44 44  
44 44 44 44 44 44 44 44 44 44 44

HAHAHAHAHAHAHAHAHA HAHAHAHAHAHAHAHAHA HAHAHAHAHAHAHAHAHA HAHAHAHAHAHAHAHAHA HAHAHAHAHAHAHAHAHA HAHAHAHAHAHAHAHAHA HAHAHAHAHAHAHAHAHA HAHAHAHAHAHAHAHAHA HAHAHAHAHAHAHAHAHA HAHAHAHAHAHAHAHAHA HAHAHAHAHAHAHAHAHA HAHAHAHAHAHAHAHAHA HAHAHAHAHAHAHAHAHA… ONI .. ONI MNIE… (dalsza część nieczytelna)


***
Dziennik, który właśnie przeczytaliście, został znaleziony przy ciele jednego ze studentów Uniwersytetu Gdańskiego, domniemanym autorze tych rozważań. Ostatnia notka, o błędnej numeracji, została napisana w pośpiechu jego własną krwią. Nie wiadomo co, lub też kto zmusił go do takiego czynu. Ciało zostało znalezione w piwnicy budynku Wydziału Nauk Społecznych, przez jego pracowników 22 marca 2013 roku. Było  ułożone w pozycji klęczącej, jakby denat, przed śmiercią, modlił się. Przyczyna zgonu wciąż pozostaje nieznana, jednak duża doza prawdopodobieństwa, każe nam przypuszczać, że  mamy do czynienia z działalnością osób trzecich. Ciało nosi liczne ślady zadrapań i ugryzień. Głębokie rany w okolicy nadgarstków, przedramion i twarzy zostały zadane najpewniej przy pomocą ostrego narzędzia, którego nie odnaleziono. Najprawdopodobniej mamy tutaj do czynienia z morderstwem rytualnym. Mimo intensywnej pracy policji, sprawa po dziś dzień figuruje jako nierozwiązana.

Jakiś czas po opisanych zdarzeniach, wśród studentów Uniwersytetu Gdańskiego, popularną stała się pewna plotka. Wielu światków twierdziło, że często, w różnych porach dnia, słychać łkanie dochodzące z części piwnicznej budynku WNS. Mimo poszukiwań, źródła nigdy nie odnaleziono. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz